Międzynarodowe śluby zawsze mają w sobie wiele barw, świateł, magii. Im krajom dalej do siebie, tym uroczystości są radośniejsze, przyjemnie nieprzewidywalne, spontaniczne. W przypadku Polski i Maroka o zderzenie kultur nietrudno, z tym większa przyjemnością prezentuję reportaż ślubny mojej berlińskiej pary: Weroniki i Sama :)
Zaległości? Wiem. Tzn. wiem z treści maili ;) Obiecuję się poprawić... Ale to już w przyszłym sezonie grzewczym ;) Tymczasem Ania, Michał i 6-miesięczna Amelka.