środa, 20 maja 2009

Tuż przed...

Sesja narzeczeńska. Moim zdaniem najtrudniejszy z elementów bieli.
Na czym owa trudność polega? W ślubnej sesji plenerowej już sam strój Pary Młodej odgrywa znaczącą rolę. Biel, czerń. Kontrasty. Nastrój doniosłości... (czasami skutecznie osłabiony pomysłami fotografa ;) Te elementy sprawiają, że fota w 50% jest już zrobiona.
W sesji narzeczeńskiej do dyspozycji mamy jedynie pomysły i energię Modeli. Żadna, najciekawsza choćby miejscówka nie zrekompensuje braku tychże czynników. Prawdziwy sprawdzian umiejętności i talentu obojga stron! ;)
Swoje Młode Pary zachęcam do sesji narzeczeńskiej z dwóch ważnych powodów.
Pierwszym z nich są oczywiście zdjęcia. Wariackie, radosne, pełne ciepła. Świetna pamiątka po prostu.
Drugi powód -równie istotny- to fakt, że na takiej sesji wzajemnie się poznajemy, co w perspektywie znacznie usprawnia ślubny plener.
Jako fotograf nabywam wiedzę pt. "na co stać moich Ślubniaków"; jakich wariantów w przyszłości się trzymać, a jakich unikać. Trash-the-dress, czy może sesja glamour ? :)
Młodzi dowiadują się jak wygląda i na czym polega "plener". Oglądając zdjęcia widzą jaka mimika twarzy, jakie ustawienia są ok, a jakie nie.
Który z profili jest właściwszy ;)

Poniżej kilka ciepłych jeszcze ujęć z ostatnich n-sesji.

Honorata & Krzysiek






Agnieszka & Wojtek





środa, 13 maja 2009

Majka na osiemdziesięciu pięciu

Nigdy nie byłem typem sprzętowego onanisty. Nie roztkliwiałem się nad czerwonymi paskami, białymi tubusami i 10 klatkami na sek. To co miałem na podorędziu po prostu miało spełniać swoje zadanie...
Do teraz ;)
Każdego dnia odkrywam ten obiektyw na nowo, każdego dnia odurzam się jego możliwościami. Echam coraz głośniej! :)
Zauważyłem również pewną prawidłowość. Przy podpiętym 85 Majka pozuje znacznie chętniej ;)




nawet gdy chwilę wcześniej zaliczyła zdrową wywrotkę na rowerze...



smuteczki mego dziecka nie trwają jednak długo :)




czwartek, 7 maja 2009

M&D. Let's FUNK!

Recepta na udane foty ślubne (wg EP):
1) poznać Młodych na miarę Małgosi i Darka,
2) wmówić, że to co w danej chwili robią wcale nie jest takie nienormalne i że na zdjęciach pewnie nikt ich nie rozpozna
3) zabrać w plener bułki z masłem, termos z herbatą i płynne akcesoria weselne... ;)
Efekt - foty robią się same!





Zielona szkoła. Rodzenia.
A może akcja "czyste ręce"? Dowolność interpretacji ;)









Na www kilka hot-ujęć z przygotowań i weselnej biby (zgodnie z powyższą receptą, tam obowiązuje jedynie pkt. 1 :)

środa, 29 kwietnia 2009

pogo na weselnym parkiecie :)

Jeszcze przez chwilę zatrzymam się przy sobocie, która należała do M&T.
Ponieważ nie zostałem upoważniony do prezentacji hardcore’owych scen z parkietu, pozwolę sobie puścić foty bandu, który w sposób bardzo bezpośredni przyczynił się do potęgi przedsięwzięcia ;)
Jako człowiek muzycznie skrzywiony nigdy nie byłem zwolennikiem weselnych rytmów, jednak ci państwo rozłożyli mnie na opatki :)








wtorek, 28 kwietnia 2009

kwietniowe elementy bieli

Widzieliśta kiedy gorzej rokującą fresz-małżeńską parę???
Przed Wami Marta i Tomek!



A zupełnie serio- fajowo zaczął się sezon ślubny. Było tak jak być powinno – nerwówka przygotowań, ceremonia, rewelacyjne wesele (pomyśleć, że kiedyś za nic w świecie nie chciałem focić weselnych przyjęć!) Udany plener to kolejna okazja do zadowolenia :)
W telegraficznym skrócie:





DiCaprio ukryty za welonu muślinem... :)










Wesele to temat na oddzielny post. Oj, działo się... :)))

czwartek, 16 kwietnia 2009

Lucky...

I’m on a roll,
I’m on a roll this time
I feel my luck could change.

Kill me Sarah,
kill me again with love,
it’s gonna be a glorious day.

Pull me out of the aircrash,
Pull me out of the lake,
I’m your superhero,
we are standing on the edge.

The head of state has called
for me by name
but I don’t have time for him.
It’s gonna be a glorious day!
I feel my luck could change.

Pull me out of the aircrash,
Pull me out of the lake,
I’m your superhero,
we are standing on the edge.
We are standing on the edge.

Ciary po plecach, łzy w oczach. Niezmiennie.
25.08 Poznań. Bilety w kieszeni. Niech dni płyną szybciej, znacznie szybciej...

poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Plenerowe zapachy

Święta Święta i po ptakach - jak mawia Wioletta :)
Moje stanowczo upłynęły pod znakiem pierwszych prawdziwych porannych plenerów w tym roku. Bo to i czasu trochę więcej i pogoda pięknista...
Być zmęczonym szarością, wyposzczonym słońca tak, że stać człowieka na ochocze zrywy z łóżka o 5" każdego świątecznego dnia...
Czy wiecie jakie to uczucie- jechać autem "na rzut reszką", słuchać w radiowej Trójce Ani G. i zastanawiać się w którym momencie słońce wyjrzy zza widnokręgu; w jakim miejscu się znajdę?
Dylematy. Wydobywać z bagaznika aparat, czy po prostu upajać się złotymi 60-cioma minutami brzasku?
Czy znacie zapach poranka- leśnego igliwia, bagien, torfowisk i sennego Air dobywającego się z aucianych głośników...?
Reakcja na wypadkową takich doznań czasami potrafi być b. spektakularna. Przyznaję to bez wstydu - zdarza mi się GŁOŚNO wyrażać poranny zachwyt(!), więc jeśli w emelowych warunkach o 5" rano usłyszycie coś niepokojącego, nie wykręcajcie od razu 112. To mogę być ja ;)

Za szybą:








w głośnikach:



s-rise s-portrait: