Migawki z niedzielnej sesji zespołu Time To Express, na potrzeby kampanii promującej debiutancką płytę "Traffic Life" (w sklepach od 20 kwietnia!). TTE już wkrótce zaczną okupować ogólnopolską prasę młodzieżową, muzyczną i branżową (Popcorn, Bravo, Dziewczyna i inne Gejzery ;))) Z tego miejsca pragnę gorąco podziękować osobom i firmom, które w znaczącym stopniu przyczyniły się do powstania niniejszych fot: Bożenie (za bekstejdż:), Agnieszce (za retro-doll), Arkowi (wejście tu-i-tam), Genowi (całokształt :), oraz firmie Samsung (za udostępnienie zajebistych wzmacniaczy gitarowych ;) Specjal THX należy się chopakom z TTE - za cierpliwość i wzorcowe odruchy Pawłowa :)
a tak zupełnie na marginesie - TTE prócz udziału w foto-sesjach całkiem fajnie grają ;)
Pracownicy firm kurierskich to świetni kolesie; szczególnie gdy przyjeżdżając o czasie, mają swój udział w realizacji marzeń. Pierwsze testowe 85mm foto-wypieki. W roli supermodels: mająca swój debiut 10- miesięczna Ola i 102- miesięczna Majka :)
Słucham i słucham i słucham i dusza mi się śmieje. Coś niesamowitego. Taka odpowiedź na telewizorne wyziewy czarnych wieści... Klimaty -muzycznie i wizualnie- bliskie memu sercu. Z niecierpliwością czekam na płytę.
i Coś co w ubiegłym roku ruszyło mnie równie mocno
Dawno weekend nie był tak fotograficzny (odczytuje to jako zapowiedź dobrego :) Sprawczynią zamieszania stała się Sylwia Bomba, która w piątek dokonała otwarcia wystawy swoich prac w gryfickim DK, natomiast w sobotę od rana prowadziła warsztaty (foto- dokumentacja poniżej). Sylwia jest młodziutką, świetnie zapowiadającą się fotografką, studentką łódzkiej filmówki i w przeciwieństwie do mnie- potrafi rozmawiać o tym co robi :) Za Jej sprawą po raz kolejny przeprowadziłem próbę sił ze studyjnym oświetleniem (i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że to nie do końca moja dziedzina. Stanowczo wolę otwarte plenery (ewentualnie wysokie ISO :)) Ponownie Rybokarty... Co prawda ciekawych miejscówek nie brakuje, jednak "ślepy los" zrządził, że ponownie wylądowaliśmy w pałacowych wnętrzach. Niefart polegał na tym, że do dyspozycji mieliśmy najmniej atrakcyjne (fotograficznie) pomieszczenia. Troszkę szkoda, ale cóż, w końcu chodziło głównie o naukę, nie zaś o wymierne efekty pstrykactwa. Niedziela. Ta również wypełniona była migawkodźwiękami, ale o tym może innym razem ;)
Pokusiłem się o przeszukanie przepastnego fotograficznego archiwum i zebranie kilku portretów mojego guru tomiwisielstwa. Przed państwem Franc - kot, którego mentalność pięknie wpisuje się w charaktery pozostałych członków rodziny (czy może odwrotnie... :)
A w kąciku muzycznym coś co stanowi odpowiedź na pytanie: "czy muzyka pop może chwycić za serce?". Otóż może. Jako przykład niech posłuży 23- letnia Lily Allen, która jest żywym dowodem na to, że można tworzyć nie mając za sobą mega sztabu kompozytorów, tekściarzy i multiinstrumentalistów. Taka Zosia-Lily-samosia. Muzyka prosta, bez udziwnień, mimo to zagrana z dużą finezją, okraszona niebanalnymi tekstami. Mniut do słuchania w aucie. Polecam również małe grzebalstwo na YT i obejrzenie koncertówek Lily. Tutaj -podobnie jak przy Dolores O'Riordan i Roisin Murphy- całkiem wymiękam ;)
Nigdy nie byłem meteopatą, a zaokienna brzydota jakoś nieszczególnie wpływała na moje samopoczucie... Do teraz! Ta błociana, mokra i śliska szarość po prostu mnie rozpieprza. Żeby choć zima zechciała być zimą! A tak... Dziury w jezdniach (brrr), smutni przechodnie i równie smutni prezenterzy w TV, którzy -z pożal się Boże finezją- serwują coraz to gorsze wieści. No właśnie. Nie przeraża mnie globalna recesja, czy marna perspektywa pkb (może dlatego, że w chwili obecnej mają one jedynie postać demonicznych cyferek i tak naprawdę jeszcze niewielu z nas odczuło ich skutki). Bardziej niż słabnący złoty przerażają mnie sami ludzie (i nie chodzi tu o ich spowodowany kryzysem smutek). W jakimś gospodarczym onetowym artykule czytam o marnych perspektywach dla kredyciarzy, o plajtujących developerach i łzach temu towarzyszących. Jest źle, ale pod spodem jest jeszcze gorzej! Forumowicze w najlepsze rozprawiają o "debilach", "życiowych nieudacznikach" i "darmozjadach", którzy zdecydowali się na 30- letnie kredyty. Autorzy postów życzą tymże najgorszego (łącznie z odwiedzinami komornika). Cholera, skąd w ludziach taka nienawiść??? O co chodzi??? Czy to tylko prowokacja i chęć zaistnienia na onetowym forum? Oby... Się zdołowałem. Jak by nie było sam pozostaję takim życiowym nieudacznikiem i darmozjadem :)
Oki, wszystkie antyspołeczne nastroje i smutki niniejszym składam na karb zaokiennej aury. Niech zacznie świecić, a na niebie niech pojawi się coś innego niż ta brudna jak błoto pośniegowe biel. Odżyjemy gdy ruszymy z aparatem na pachnące igliwiem poranne plenery. Jestem pewien :)
A w ogóle to niech przyjdzie już sezon ślubny. Jakby w opozycji do powyższego - widzieć autentyczny śmiech i łzy szczęścia - bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz kartą... :)
Poniżej kilka "szybkich" zdjęć z pierwszego spotkania z moją koszalińską Parą: Honoratą i Krzyśkiem. Wkrótce czeka nas sesja narzeczeńska a w czerwcu ślub z megaweselichem :)
a na koniec... Antyrecesyjnie i walentynkowo. Mrrrau :)
A tak na marginesie- jeśli ktoś w jednym z postów gra Starless KC, w kolejnym natomiast Buzu Squat, to coś oznacza? Pytanie do znawców tematu :)
Składamy się z cieni i świateł. Jak fotografie. To ich kombinacje/ proporcje -równie unikalne jak odcisk palca- są odpowiedzialne za to jacy jesteśmy; ile dobra jest w nas. Czy możemy składać się z samych świateł lub samych cieni? Odpowiedź jest prosta: NIE. Rodzimy się w skali szarości, w totalnej świetlanej równowadze. Dopiero z czasem Czynniki (zależne i niezależne od nas) sprawiają, że owa równowaga ulega coraz większym zachwianiom. Życiowe doświadczenia determinują dysonans. Co ważne, proporcje nigdy nie są na tyle rozkołysane by nie można ich było odwrócić. Człowiek "dobry" zawsze jest nieszczęśliwym posiadaczem ciemnych zakamarków duszy. Ten na wskroś zepsuty i zły ma wystarczające (choć uśpione) pokłady jasności by rozświetlić wewnętrzny mrok. Przekleństwo naszych czasów polega na tym, że brakuje osób, które pomogłyby ową świetlaną energię wyzwolić. Brakuje Latarników.